Prolog

  Syn Aragorna, syna Arathorna, spadkobierca Elendila, dziedzic Isildura był już dorosły. Jego ojciec-król Gondoru stawał się starcem, matka-królowa, cudowna Arwena mimo iż elfka to śmiertelna ( oddała Aragornowi swój naszyjnik z gwiazdą wieczorną). 
  Margadorn po elficku Ethenal od dziecka był przygotowywany do objęcia tronu i jutro miało to nastąpić, gdyż Aragorn dłużej nie był w stanie pełnić tak odpowiedzialnej funkcji.
  Królewski syn podekscytowany mającym nastąpić nazajutrz wydarzeniem przechadzał się zamaszyście po swej komnacie czekając na kolację i mamrocząc pod nosem. Jego puchacz nazwany na cześć poległego towarzysza Aragorna Boromirem przyglądał mu się ciekawie ze swojej klatki. Wtem Margadorn usłyszał cichy aksamitny głos dochodzący zza okna.
Ethenalu, chodź...Ethenalu.
Słowa były wypowiedziane po elficku. Królewicz podszedł do otworu okiennego i wsparłwszy się o klatkę z Boromirem wychylił się. W ułamku sekundy jakaś siła wyrwała go z komnaty. Margadorn od tak szybkiego rozwoju sytuacji stracił przytomność, a magiczna moc jego i puchacza poniosła w nieznane strony.

1 komentarz:

  1. Ja piszę bloga fanfiction o Śródziemiu, możesz zajrzeć, będzie mi miło. A! jeszcze jedno, uwaga, uwaga... nie robię błędów ortograficznych! Czasem zdarzają się interpunkcyjne, ale sprawdzam wszystko z wordem.

    kronikawiatru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń