Następnego dnia, gdy Słońce było już wysoko kompania dochodziła do Shire'u. Stanęli na brzegu rzeki Brandywiny i wsłuchiwali się w śpiew ptaków, który był tego dnia wyjątkowo głośny. Nagle cudowną muzykę przerwał kobiecy głos:
- Patrzcie Eonil i Banazir wrócili!
Drużyna bardzo się zmieszała, ale żaden z hobbitów się tym nie przejął, bo wszyscy pędzili w stronę norki zamieszkiwanej przez rodzinę Samwise'a Gamgee - ówczesnego burmistrza Shire. Po krótkiej chwili kompania została przywitana i zaproszona w progi hobbickiej wioski...
Pod wieczór Margadorn wyszedł z karczmy i udał się na zwiedzanie Shire. Krążył po ścieżkach, oglądał hobbicke norki aż nagle usłyszał głos i poczuł czyjąś rękę na swoim ramieniu. Odwrócił się i zobaczył Legolasa, uśmiechał się.
- Nad czym rozmyślasz?- zapytał elf.
- Nie wiem czy nam się uda, mamy zaledwie jeden składnik do Napoju, nie znaleźliśmy żadnego zagubionego upadłego króla i w ogóle nie posuwamy się do przodu tylko siedzimy w karczmie i popijamy z kufli...
Legolas spojrzał w niebo.
- Liraran Eel, gwiazdy śpiewają, posłuchaj Ethenalu- powiedział elf.
Margadorn wzniósł oczy i wytężył słuch.
- Legolasie? Czy one nie płaczą?
- Ach, rzeczywiście, a do Napoju potrzeba łez Eel!
Królewicz Leśnego Królestwa wyjął zrobiony przez siebie flakonik i wypowiedział słowa, których Margadorn nie był w stanie zrozumieć. Legolas mówił w języku gwiazd. Gdy skończył następca tronu Gondoru zapytał:
- I jak?
- Udało się! Nie dość, że mamy ich łzy to jeszcze powiedziały nam jaki jest trzeci i ostatni składnik: łuska smoka.
- Ale...-przerwał Legolasowi Margadorn.
- Spokojnie łuska się rozpuści we krwi orko-pająków i łzach gwiazd. Widzisz, już nie stoimy w miejscu, głowa do góry!- pocieszył Ethenala elf.- Jutro wyruszamy, zatrzymujemy się jak najmniej razy, musimy zakończyć naszą misję powodzeniem, a teraz chodźmy z powrotem na biesiadę. Ciekaw jestem przy ktorym kuflu jest Gimli.
Królewicze się zaśmiali,
- Poranek jest zawsze mądrzejszy od wieczora.- zauważył Margadorn.
Ruszyli do karczmy, z której dobiegały głośne śmiechy i okrzyki.
Około pólnocy wszyscy udali się na spoczynek: Gimli po szesnastu kuflach piwa, Banazir i Eonil po długich tańcach i swawolach z hobbickimi dziewczętami oraz Legolas i Margadorn po rozmowie, ale i świetnej zabawie. Wszyscy wspólnie ustalili, że o smoczej łusce i konwersacji z gwiazdami elf i Ethenal ze szczegółami opowiedzą Drużynie następnego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz